Od Ran CD Luciel

Uśmiechnęłam się.
- Nie nie znam. Powiesz, ale po obiedzie. - powiedziałam i wskazałam na stół.
- Co? - spytał zdziwiony chłopak. Chyba nie był przyzwyczajony do rozkazywania mu w ten sposób.
- To co słyszałeś. Najpierw jedzenie, potem zabawa. Nikt nie ma prawa wychodzić z "Lotosu" głodny. - warknęłam i spojrzałam na niego lodowato. Chłopak zawahał się, ale potulnie usiadł. Skierowałam się do baru. Sh*t. To się wpakowałam. Potarłam szyję, wyczuwając krew. Spojrzałam na palce. Chyba, że... Wyciągnęłam garnki. Wiedziałam już co zrobię. Zaczęłam kroić odpowiednie składniki nucąc coś pod nosem. A raczej wyjąc. Co jak co, ale w śpiewie nie jestem zbyt dobra. Na mojej twarzy rozkwitł uśmiech. Zawsze gdy gotowałam, czułam... Wolność. To było najlepsze uczucie świata. Nagle coś mi drgnęło w głowie. Poczułam się smutna. Tylko... Dlaczego? Ach, no tak. Spojrzałam ponuro na Luciela.
- Dlaczego wyszedłeś? - spytałam nagle. Zmarszczył brwi zaskoczony.
- Nie wiem o co ci chodzi. - szepnął i odwrócił wzrok. Zacisnęłam pięści. Wiedziałam! Nikt by mnie nie polubił! Nawet on!
- Kilka godzin temu wszedłeś do restauracji. Spojrzałeś na mnie i wyszedłeś. - warknęłam. Poczułam łzy w oczach. Potrzeba bycia zaakceptowaną u mnie była naprawdę silna. Chłopak nie odpowiedział. Spuściłam wzrok. Spojrzałam na prawie gotowe danie. Wzięłam kilka głębokich oddechów, żeby się uspokoić. Przeanalizowałam danie. Było gotowe. Podeszłam z nim do Lusiela. Postawiłam je i usiadłam naprzeciw.
- Proszę. To dosyć biedne danie, ale pochodzi z mojego rodzinnego domu. Oto zupa z lotosu. - powiedziałam.
Strasznie się bałam. Może lepiej by było zdjąć aparat słuchowy? Nie, już za późno. Luciel uniósł łyżkę do ust. Teraz pora na werdykt.
<Lusiek?>

Od Nicholasa CD Sol

- Radziłbym ci jednak więcej nie pić, a na pewno nie w takich miejscach. Możesz trafić na gorszego dupka ode mnie, i wtedy naprawdę będziesz żałować. - upiłem łyk kawy. Świetnie, brzmię jak jakiś stary dziadyga.... - Nie jestem może dobrą osobą, by prawić jakieś kazania, ale tylko ostrzegam. Tu wogóle nie jest bezpiecznie, a co dopiero, gdy nawet nie wiesz, co się z tobą dzieje... - jeszcze zanim skończyłem mówić, zadzwonił telefon w kuchni. Z westchnieniem poszedłem odebrać.
- Tak słucham? ...Tak, tak... Dobrze.... A gdzie... Rozumiem, przyjdę jak tylko będę miał chwilę... - połączenie się skończyło. Zapisałem adres w małym notesiku przy telefonie. Miałem robotę, naprawa jakiejś rury. Prosta robota.
Wyrwałem karteczkę i wróciłem do pokoju.
- Muszę wyjść. Zostań jak długo potrzebujesz, jakby co telefon wisi w kuchni. - podszedłem do drzwi. Nie miałem żadnego problemu z zostawianiem obcych w domu, tak jakoś. Po prostu wyszedłem do roboty.

< Sol? Dno i mogiła ;-; >

Od Carmine CD Viktoria

Zabawna, tak jak myślałam. Ale nie mam dziś czasu się z nią bawić..
- Może pomogę, a może nie... - przyjrzałam się trafionej osóbce. - Wszystko zależy, w czym dokładnie... - zachichotałam.
Dziewczyna spoglądała na mnie beznamiętnie. Chyba ją irytowałam.
I dobrze. Lubię irytować, ale milej jest wnerwiać facetów. Wtedy zaczynają chcieć cię bardziej, i mogą zapłacić więcej.
- Teraz mogę ci powiedzieć, że jeśli czegoś chceeeesz, to musisz zrobić wszyyystko, by to dostać... - posłałam jej w powietrzu buziaka, oddalając się tyłem. - Teraz musisz mi wybaczyć, ale śpieszę do domu, by zmyć z siebie mózg.... I wolałabym, gdybyś za mną nie szła. - po kolejnym przymilnym uśmiechu lekko się odwróciłam i bardzo pokrętną drogą zaczęłam zmierzać do domu. Cała się kleiłam od krwi i innego paskudztwa z głowy tej suki.
Nie wiem, czy młoda za mną szła, czy nie, ale gdy tylko dotarłam do domu zamknęłam się na cztery spusty. Jak zawsze, tak żeby nikt, dokładnie nikt nie mógł wejść. Rozebrałam się już w przedpokoju, by nie uświnić podłogi, i poszłam do łazienki.

< Viktoria? >

Od Luciel'a CD Ran

Spojrzałem na lokal-Nie lubię ludzi i chciałem iść na spacer… Zresztą chyba już zamknięte.-Stwierdziłem patrząc jej w oczy z lekkim uśmiechem.
-Jestem właścicielką i mogę zmienić sobie godziny, więc zapraszam Cię do środka.
-Dobrze, ale tylko my. Nikt więcej. Rozumiemy się?-Zapytałem nacinając skórę na jej szyi. Zlizałem krople krwi, które wypłynęły muskając  jej ciało ustami. Potem wyprostowałem się, schowałem nóż i otworzyłem jej drzwi-Panie przodem.-Dalej stała, chyba zaskoczona, urocze…-Idziesz?-Zapytałem głośniej z naciskiem. Wtedy się ocknęła i weszła do środka. Zamknąłem za nami drzwi i rozejrzałem się po wnętrzu-Ładnie tu masz. Co mi zaproponujesz? Zaskocz mnie czymś, nie lubię kiedy coś mi nie smakuje.-Uprzedziłem zaglądając do garnka. Zbliżyłem nos do środka zaciągając się zapachem.-Pfff, no czekam, zrób coś.-Pogoniłem ją i spojrzałem na duże noże i tasaki. Zbliżyłem się do nich od razu-Potem może zagramy razem w noża? Znasz noża? To taka zabawna gra. Prosta i dająca dużo rozrywki. Zawsze grałem w nią sam bo moi rodzice nie chcieli wypuszczać mnie z domu. Dlatego ich do tego zmusiłem.-Zamyśliłem się-Taka fajna gra…

< Ran? Wybacz, że krótkie, ale nie lubię brać odpowiedzialności za cudze postacie. Jeszcze coś mogę zepsuć albo cuś. >

Od Sol CD Nicholas

- Dziękuję ci - powiedziałam i uśmiechnełam się do chłopaka - Rzadko ludzie mi tak pomagają.
- W porządku. Musiałem to zrobić - odpowiedział wpatrując się w swoją kawę.
- Mam takie, trochę ważne pytanie... Co stało się wczoraj wieczorem?
- Naprawdę nie pamiętasz? - spytał Nicholas z widocznym zdziwieniem, a ja kiwnęłam głową - No dobrze...  Rozmawialiśmy przy piwie i kiedy wypiłaś kilka szklanek, zaciągnęłaś mnie do łazienki i zaczęłaś całować... - widać było, że to dla niego bardzo trudny temat.
- O nie... Przepraszam... Wiesz, pierwszy raz piłam i chyba mnie poniosło... - spojrzałam na podłogę. Mężczyzna przybliżył się do mnie.
- Nic się nie stało...
<Nicholas? Nie, nie stać mnie na nic lepszego...>

Od Viktorii CD Carmine

Carmine popchnęła mnie na ziemię, przez co upadłam. Cholera... Może jednak przyjmę jej propozycję? Siedziałam chwilę i zastanowiłam się na tym. Przyjąć czy nie? Oto jest pytanie...

-Raz się żyje.. - mruknęłam i pobiegłam w stronę Carmine. Spojrzała na mnie, ale zignorowałam ją. Poprawiłam nóż i kołczan wiszący po mojej lewej. Trochę strzał się połamało ale co z tego. Teraz dopiero spojrzałam w jej oczy, trochę dziwnie się czułam będąc jej wzrostu a młodszą o 6 lat. 

-Po pierwsze. Na cholerę mnie szczypałaś, po drugie... -zrobiłam pauzę by przybrać milszy ton- przyjmuję twoją... chyba... propozycję, jeśli można to tak nazwać.

Zaśmiała się i chyba zastanawiała się co odpowiedzieć a ja stałam i obracałam sobie nożem w ręce. W pewnym momencie, chyba z przyzwyczajenia rzuciłam nożem w stronę Carmine ale nie celowałam  w nią tylko w obiekt za nią. Kobieta spojrzała na mnie morderczym wzrokiem jakbym chciała ją zabić (chętnie bym to zrobiła...). Obydwie usłyszałyśmy krzyk człowieka, to chyba był zwykły przechodzień ale nie wiem. Podeszłam do niego ale najwidoczniej był tylko mieszkańcem. Wyciągnęłam nóż z jego ramienia i podbiegłam do Carmine.

-To co sądzisz? Pomożesz mi? - mruknęłam, nie cierpiałam przyznawać się do tego że sama sobie chyba nie poradzę.

>Carmine? Totalny lag mózgu ;-;< 

Od Carmine CD Viktoria

Huhu, ciekawie reaguje. Serio mogłabym się z nią pobawić, ale nie teraz. chociaż ona nie musi o tym wiedzieć...
- Wiesz, takie dzikie koty jak ty potrafią miło mruczeć.. - błyskawicznie złapałam ją za dłoń, którą trzymała nóż przy moim gardle. Powoli spychałam ją w dół, i przycisnęłam ją do jej własnej piersi.
- Zachowujesz się jak taka niewinna dziewczynka... Nie chciałabyś nauczyć się życia? - kroczek za kroczkiem, przycisnąć ją do ściany... Uhhuhu, już się nie uwolni. Cokolwiek by nie zrobiła, ma nóż przy sercu.
Złapałam ją za policzek i lekko uszczypnęłam.
- Uważaj na siebie, młoda. - popchnęłam ją na ziemię i szybko się oddaliłam, chichocząc.

< Viktoria? Tak mi nic do głowy nie przyszło  :/ >

^